- Ameryka Północna (103)
- Stany Zjednoczone (87)
- Kanada (16)
- Ameryka Środkowa (48)
- Meksyk (48)
- Ameryka Południowa (11)
- Brazylia (11)
- Australia i Oceania (20)
- Azja (472)
- Tajlandia (76)
- Malezja (3)
- Birma (Myanmar) (52)
- Kambodża (258)
- Indonezja (11)
- Singapur (6)
- Izrael (8)
- Zjednoczone Emiraty Arabskie (3)
- Oman (26)
- Sri Lanka (24)
- Turcja (11)
- Afryka (46)
- Maroko (8)
- Tunezja (11)
- Egipt (7)
- Madagaskar (20)
- Europa (515)
- Hiszpania (Katalonia) (7)
- Hiszpania (35)
- Włochy (29)
- Wielka Brytania (4)
- Francja (25)
- Polska (326)
- Niemcy (13)
- Czechy (11)
- Grecja (46)
- Cypr (16)
- Łotwa (5)
- Off-topic
- Wszystkie
Jesteśmy na wyspie Nosy Be
Najpierw kilka godzin w samochodzie ze Szczecina do Gdańska, potem trochę czasu w terminalu lotniczym w oczekiwaniu na odprawę biletowo-paszportową, koleje dwie godziny w saloniku lotniczym przed odlotem, no i już wsiadaliśmy do samolotu!
A Samolot to Boeing 787 zabierający pawie 400 osób! I wszystkie miejsca były zajęte.
„Majówka” zachęciła Polaków do wyboru tego miejsca odpoczynku: Madagaskar, a konkretnie wyspa Nosy Be.
Na pokładzie, niestety, byliśmy od siebie rozdzieleni, bo ja w klasie „premium” (dla 28 pasażerów), a Adek w klasie „economy – premium” (36), zwanej również „strefą ciszy”.
Obie za dodatkową opłatą, a nasza „rozłąka” na pokładzie oznaczała kolosalną (!) różnicę w cenie biletu.
Była też różnica w menu. Moja włoska kolacja zasługiwała na najwyższą ocenę.
Nasz nocny lot trwał prawie 10 godzin i wylądowaliśmy na Nosy Be zgodnie z planem.
Reszta jutro, bo teraz musimy odespać trudy podróży.

















Sprawia, że różnie smakuje kolacja !
Czasem człowiekowi służy !