Jesteśmy na wyspie Nosy Be

 

Najpierw kilka godzin w samochodzie ze Szczecina do Gdańska, potem trochę czasu w terminalu lotniczym w oczekiwaniu na odprawę biletowo-paszportową, koleje dwie godziny w saloniku lotniczym przed odlotem, no i już wsiadaliśmy do samolotu!

A Samolot to Boeing 787 zabierający pawie 400 osób! I wszystkie miejsca były zajęte.

„Majówka” zachęciła Polaków do wyboru tego miejsca odpoczynku: Madagaskar, a konkretnie wyspa Nosy Be.

Na pokładzie, niestety, byliśmy od siebie rozdzieleni, bo ja w klasie „premium” (dla 28 pasażerów), a Adek w klasie „economy – premium” (36), zwanej również „strefą ciszy”.

Obie za dodatkową opłatą, a nasza „rozłąka” na pokładzie  oznaczała kolosalną (!) różnicę w cenie biletu.

Była też różnica w menu. Moja włoska kolacja zasługiwała na najwyższą ocenę.

Nasz nocny lot trwał prawie 10 godzin i wylądowaliśmy na Nosy Be zgodnie z planem.

Reszta jutro, bo teraz musimy odespać trudy podróży.   

Dodaj komentarz
  • 21 października 2026 | środa 02:30 Irena, Szczecin
    Jak to separacja
    Sprawia, że różnie smakuje kolacja !
  • 21 października 2026 | środa 02:30 Irena, Szczecin
    Zmiana kierunku podróży
    Czasem człowiekowi służy !