Pracowity dzień odpoczynku

Odpoczywamy w 4-gwiazdkowym hotelu Marhaba Beach. Parę kilometrów od Susy (po francusku Sousse).  Jedynym naszym problemem jest zorganizowanie sobie czasu, którego nagle mamy zbyt wiele... Naszym zadaniem jest intensywnie odpoczywać, bo każde z nas jest po kilku miesiącach mozolnej pracy. Pogoda ...

Lecimy po ciepło...

Aby uciec od naszego europejskiego zimna w grudniu, trzeba najpierw trochę się pomęczyć... Otóż lot z Berlina do Monastyru w Tunezji jest wprawdzie krótki (niewiele ponad 2 godziny), ale czekanie na wylot znacznie dłuższe. Dwie godziny opóźnienia, a wcześniej czekanie w długiej kolejce do odprawy....

Dzień trzynasty. Czas wracać.

W Nowym Jorku zrobiło się chłodniej. Idzie zima. My jak te ptaki wędrowne chcemy polecieć w cieplejsze kraje. Zdaje się, że wybraliśmy niewłaściwy kierunek. Chociaż dziś rano, w Berlinie, powitało nas słońce i złudzenie ciepła. Utrudnienia na autostardzie do Szczecina spowodowały, ze przejzd trwa...

Czyste piękno

W sobotę, na zakończenie intensywnego pobytu w Nowym Jorku zwiedzamy muzeum: „The Metropolitan Museum of Art (Metropolitalne Muzeum Sztuki), kolokwialnie nazywane – the Met, najstarsze i największe muzeum amerykańskie, znajduje się na wschodnim skraju Central Parku, przy Piątej Alei. Zostało założo...

Dzień dwunasty. Uroczystości

Taki to już mamy zwyczaj, że lubimy obchodzić urodziny i imieniny i nie przepuścimy żadnej okazji, aby godnie celebrować te uroczystości. Teresa nasza dzisiejsza solenizantka zaprosiła nas do brooklyńskiej restauracji Crab Spot, aby wspólnie spędzić ten uroczysty wieczór. Cała różnorodność owoców ...

Dzień jedenasty. Awokado i przyjaciele

Jednym z ważnych powodów naszych podróży do USA są spotkania z Teresą i Leszkiem. Przyjaźnimy się od tak dawna, że najstarsi górale nie pamiętają... Tym razym spotykamy sie na Brooklynie, aby spędzić wspólnie dwa dni. Spacer po tej dzielnicy uświadomił nam, że Nowy Jork to nie tylko Manhattan. Tu ...

Dzień dziesiąty. Odpoczynek.

Każdemu należy się zasłużony odpoczynek. Po wielodniowym zwiedzaniu Manhattanu i krótkim pobycie na Fire Island, w temperaturze często bliskiej 30⁰C., czas na oddech. W Nowym Jorku pada deszcz i jest zimno: 18⁰C. Zostajemy w naszym wynajętym apartamencie i rozpamiętujemy chwile spędzone na odkrywa...

Dzień dziewiąty. Żegnamy Fire Island Pines

Z wakacjami jest jak z cukierkami: musi być o jendego za mało, aby chciało się więcej... W myśl tej zasady wyjeżdżamy z Fire Island nienasyceni. I bardzo chcialibyśmy tu wrócić. Swoją rolę odegrała wspaniała pogoda, która wzmogła żal rozstania.  Wiemy, że po naszym wyjeździe spadł deszcz!!