- Ameryka Północna (103)
- Stany Zjednoczone (87)
- Kanada (16)
- Ameryka Środkowa (48)
- Meksyk (48)
- Ameryka Południowa (11)
- Brazylia (11)
- Australia i Oceania (20)
- Azja (472)
- Tajlandia (76)
- Malezja (3)
- Birma (Myanmar) (52)
- Kambodża (258)
- Indonezja (11)
- Singapur (6)
- Izrael (8)
- Zjednoczone Emiraty Arabskie (3)
- Oman (26)
- Sri Lanka (24)
- Turcja (11)
- Afryka (46)
- Maroko (8)
- Tunezja (11)
- Egipt (7)
- Madagaskar (20)
- Europa (515)
- Hiszpania (Katalonia) (7)
- Hiszpania (35)
- Włochy (29)
- Wielka Brytania (4)
- Francja (25)
- Polska (326)
- Niemcy (13)
- Czechy (11)
- Grecja (46)
- Cypr (16)
- Łotwa (5)
- Off-topic
- Wszystkie
Legendy i ikony w Rynku
Spacerując po Rynku Głównym nie sposób ominąć miejsc powszechnie znanych i zapisanych w kulturze Polski. Jednym z takich miejscem jest „Piwnica pod Baranami”.

„PIWNICA POD BARANAMI” osiągnęła już takie lata, że śmiało mogłaby się znaleźć w księdze Guinessa. Pomyśleć: była już za Gomułki, przeżyła Gierka, zakwitła za „Solidarności”, wstrzymała oddech w stanie wojennym, po czym znów ruszyła w demokrację, w jej dość poplątany repertuar – karmiła się na zmianę: absurdem, polityką, historią i sztuką (wszystkie te dziedziny jakże sobie bliskie), karmiła się także cenzura, karmiła się każdym głupstwem, na które stać jednostki i narody. Ilu przeszło przez tę niewielką podziemną dziuplę artystów! (…) Piotr Skrzynecki przewodniczył najdłuższemu kabaretowi świata, kabaretowi (…) co był jednym z magnetycznych punktów Krakowa – każdy, kto tu wszedł i utknął doskonale wie o tym. Piwnica trwa nadal… właśnie obchodzi swoje 68 – lecie.”

O Piotrze Skrzyneckim można by pisać tomy – najlepiej poczytać Wikipedię, bo tam są fakty z Jego życia, a nie tylko peany ku czci.
Uważam, że niezwykli ludzie kultury często są kontrowersyjni, ale wybacza im się więcej, bo inspirują innych twórców, gdy sami tworzą mniej… Jednym z nich był Piotr Skrzynecki.
Z kolei Klub pod Jaszczurami, dawny klub studencki, a teraz znany z udanych sesji karaoke.

Dzisiaj na deser po śniadaniu poszliśmy do baru „Wife & Husband” (dwie bramy dalej od naszego lokum).

Warte wspomnienia, bo gorąca szarlotka z lodami i pistacjowa tarta z matchą były obfite i smaczne. Kto nie wie, co to jest matcha, niech poczyta w Internecie.
Podobno młodzi klienci nie wchodzą do miejsc, gdzie nie serwuje się tego czegoś…































