- Ameryka Północna (103)
- Stany Zjednoczone (87)
- Kanada (16)
- Ameryka Środkowa (48)
- Meksyk (48)
- Ameryka Południowa (11)
- Brazylia (11)
- Australia i Oceania (20)
- Azja (472)
- Tajlandia (76)
- Malezja (3)
- Birma (Myanmar) (52)
- Kambodża (258)
- Indonezja (11)
- Singapur (6)
- Izrael (8)
- Zjednoczone Emiraty Arabskie (3)
- Oman (26)
- Sri Lanka (24)
- Turcja (11)
- Afryka (46)
- Maroko (8)
- Tunezja (11)
- Egipt (7)
- Madagaskar (20)
- Europa (515)
- Hiszpania (Katalonia) (7)
- Hiszpania (35)
- Włochy (29)
- Wielka Brytania (4)
- Francja (25)
- Polska (326)
- Niemcy (13)
- Czechy (11)
- Grecja (46)
- Cypr (16)
- Łotwa (5)
- Off-topic
- Wszystkie
Spokojniejsze życie?
Obawiam się, że w najbliższym czasie nie będziemy ani daleko ani blisko podróżować. Możliwość dokonywania wpisów na blogu będzie mocno ograniczona.
Muszę wytłumaczyć się dlaczego tak się dzieje:
A więc tak wygląda historia jednej nogi:
Pewnego dnia w kwietniu ‘26, tuż przed planowanym wylotem na Madagascar, zostałem gwałtownie obudzony z popołudniowej drzemki dzwonkiem do drzwi przez niezapowiedzianego na ten dzień ucznia.
Zerwałem się z kanapy jakby ze snu lunatycznego i wystrzeliłem w powietrze. Padając na podłogę zahaczyłem prawą stopą (jej częścią wewnętrzną tuż pod kostką, przy ścięgnie Achillesa), o ostry brzeg stolika przy sofie.
Ból był straszny, ale dałem radę, a następnie zignorowałem ewentualne konsekwencje wypadku lecząc się domowymi sposobami.
Po dwóch miesiącach (czerwiec ’26!) kuśtykania i cierpienia udałem się do ortopedy. Okazało się, że ścięgno Achillesa zostało mocno naderwane i nadawało się do operacji zszycia. Taki zabieg robi się wyłącznie krótko po zdarzeniu. Teraz, po takim długim czasie, na operację było już za późno. Była tu mowa o trwałych zmianach w tkankach.
Musiałem pogodzić się, że moja prawa noga (łydka) będzie mniej sprawna. Dalej utykałem, ale bez większych dolegliwości.
I tak było do momentu, aż na początku lipca poczułem ból w okolicy lewego ścięgna Achillesa. Teraz wiem, że wyniknęło to z przeciążenia lewej łydki przy chodzeniu kulawo…
Ponadto mój dyskomfort polegał na słabym utrzymywaniu równowagi podczas chodzenia, z powodu chorych ścięgien, a w konsekwencji słabych łydek.
Udałem się do ortopedy, który zalecił intensywną fizykoterapię lewego ścięgna.
I tak oto na początku lipca zająłem się leczeniem lewej stopy!
Mówimy, że nieszczęścia chodzą parami, a więc coś jeszcze musiało się wydarzyć!
No i wydarzyło się!
We czwartek 16 lipca pojechałem sam na jeden dzień do Poznania w sprawach rodzinnych. Na dworcu, na schodach ruchomych straciłem równowagę i upadłem. A w lewej stopie poczułem silne chrupnięcie!
Cierpienia nie będę opisywał …
Po powrocie do Szczecina zgłosiłem się do ortopedy (w poniedziałek), który zasugerował zszywanie małego naderwania lewego ścięgna Achillesa. Po takim zabiegu następuje długotrwała rehabilitacja. A rezultat jest trudny do przewidzenia!
Jako opcję usłyszałem możliwość długotrwałego (3 – 6 miesięcy) leczenia przez unieruchomienie stopy i łydki specjalistyczną ortezą.
Wybrałem tę drugą opcję…
Wysoką ortezę mam od wtorku i jeszcze nie umiem poruszać się o kulach…

I tak oto zostało na mnie / na nas wymuszone spokojniejsze życie i będę / będziemy mieli więcej czasu na filozofowanie nt. ludzkiej egzystencji.
Podejrzewam, że dalszy ciąg nastąpi.
- 21 października 2026 | środa 02:40 izala, SzczecinOjoj! Ledwo zdążyłam pomyśleć sobie, że w sumie dobrze jest mieć trochę czasu na filozofowanie o ludzkiej egzystencji (aczkolwiek generalnie to: "nie filozofuj, nie filozofuj"), i od razu dostałam po głowie ponurą zapowiedzią ciągu dalszego. Wierzę jednak, że "dalszy ciąg" będzie lepszy niż poprzednie wydarzenia i spokojnie dojdziesz do zdrowia. Pomyśl o mnóstwie czasu na czytanie, oglądanie bzdur w telewizji (bez polityki!) i oczywiście rozmowy z przyjaciółmi. Buziaki - Iza.







