Bangkok z góry

Przez kilka lat byliśmy świadkami jak rośnie, niedaleko naszego hotelu, najwyższy budynek Bangkoku. Kibicowaliśmy tej budowie dyskutując, czyje gusta zaspokaja taka architektura. Ma 314 m i 77 pięter! Otwarto go w 2016, a już dwa lata później stracił koronę na rzecz innego wieżowca. Nosi nazwę...

Bangkok niezmienny

W takim mieście jak Bangkok, rozwiniętej metropolii, trudniej zauważyć jakieś zmiany. Przbywają kolejne wysokościowce, które nie wzbudzają naszego zachwytu. Niezmienne jest jest to, że hotele, w których zatrzymujemy się od dziesięciu lat, nadal funkcjonują... A największą niespodzianką było spotka...

Ostatnia kolacja w Kambodży

Na ostatnią kolację udaliśmy się do świetnej khmerskiej restauracji, aby tajskie jedzenie w Bangkoku nie przyćmiło nam kulinarnych wspomnień z Kambodży. To było doskonałe jedzenie i świetna obsługa. W tle khmerska muzyka pop - tym razem niedrażniąca, bo niezbyt głośna.  Mimo iż nie byliśmy bardzo ...

Muzeum Narodowe

Po latach spełniliśmy turystyczny obowiązek i udaliśmy się po raz pierwszy do Muzeum Narodowego. Nie jest to oszalamiająca kolekcja, ale muzeum jest ładnie położone w pięknym kompleksie architektonicznym. Lunch w lokalnej restauracji został okraszony wypadkiem komunikacyjnym na skrzyżowaniu tuż pr...

Poprawa wizerunku

Postanowiliśmy zadbać o nasz wygląd przed pojawieniem się w ojczyźnie. Zaczęliśmy od Adka. Przez pół dnia spacerowaliśmy po mieście i szukaliśmy zakładu fryzjerskiego, a w końcu znaleźliśmy jeden 20 m od naszego hotelu. Jest nowa fryzura! Mnie bawiło przyglądanie się trzem fryzjerom przy pracy. ...

Stolica dla odmiany

Stolica! Stolica! Po półrocznym pobycie na prowincji zapragnęliśmy odetchnąć atmosferą wielkiego miasta. Phnom Penh rozwija się w błyskawicznym tempie. Ma wszystkie zalety i wady metropolii. Ma jednak swoją własną wielką wadę: ogromny ruch samochodów i motocykli, a w konsekwencji wszechogarniający...

Kameleon nas żegna, a my żegnamy Kampot

28 lutego 2019 żegnamy Kampot. Nie wiemy na jak długo. Było "przygodo, ahoj" - na rozpoczęcie. A co się mówi na zakończenie przygody. Niczego nie sugeruję. Za chwilę do Phnom Penh na kilka dni. Jeszcze się odezwiemy...

Kep - do widzenia

Po lunchu wizyta u Chrisa w pięknej scenerii bungalowów „Khmer Hands”. Na plaży umawiamy się z Elżbietą, mamą Pawła i spędzamy razem kilka chwil. Na koniec podziwiamy ładne kwiatki. Późnym wieczorem wracamy do domu.